Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jowisz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jowisz. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 18 czerwca 2015

XXVIII. Warronowa nauka o bogach nie zgadza się sama ze sobą we wszystkich swoich częściach. - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

                    Jakąż to ma wartość, że Warro, mąż bardzo uczony i bystrego umysłu, w rozprawie szczegółowej usiłuje wszystkich tych bogów ściągnąć i odnieść do nieba i do ziemi? Ale mu się to nie udaje: w rękach mu się rozpływają, wymykają, chwieją się i wypadają. Oto, mając mówić o niewiastach, czyli o boginiach, tak powiada: „Ponieważ jako w pierwszej księdze mówiłem o miejscach, że dwa są zauważone pierwiastki bogów: niebo i ziemia i z tego powodu bogowie po- części nazywają się niebiescy, po części — ziemscy; jak w poprzednich księgach zaczęliśmy od nieba, gdyśmy o Janusie mówili, którego jedni nazwali niebem, drudzy światem, tak o kobietach pisząc, zaczynamy od Ziemi (Tellus). “ Odczuwam, w jakim kłopocie znajduje się tak dzielny i wielki umysł Warrona. Powoduje się bowiem jakiemś prawdopodobieństwem, że niebo jest to pierwiastek czynny, ziemia — bierny; i dlatego niebu przypisał moc męską, ziemi — żeńską; a nie zwraca uwagi na to, że owym pierwiastkiem czynnym jest raczej ten, co i niebo i ziemię uczynił. Dlatego też w poprzedniej swej księdze tak wykłada głośne tajemnicze obrzędy Samotraków i niby najuroczyściej obiecuje, że ponieważ nie są one znane nawet jego bliskim, on je na piśmie wyłoży i przyśle im. Powiada bowiem, że on tam na zasadzie wielu wskazówek wywnioskował, iż w posągach co innego oznacza niebo, co innego ziemię, a jeszcze co innego wzory rzeczy, które Plato nazywa ideami; za niebo uważać chce Jowisza, za ziemię — Junonę, a za idee — Minerwę; niebo, przez które się coś staje; ziemię, z której się coś staje; a wzór (idea), podług którego się coś staje. Co do tej sprawy pomijam już to, co Platon rzecze, iż owe idee taką moc posiadają, że nie niebo uczyniło coś podług nich, lecz, — że właśnie samo niebo podług nich jest uczynione. Ale za to powiadam, że Warro w owej księdze o bogach wybranych poronił cały ów pomysł o trzech bogach, w których niby zawarł wszystko. Do nieba bowiem zaliczył bogów męskich, do ziemi — bóstwa żeńskie. W pośrodku postawił Minerwę, którą przedtem ponad niebo był postawił. Otóż męski bóg Neptun jest w morzu, które do ziemi raczej niż do nieba się zalicza. Wreszcie ojciec-Dis, po grecku Πλοΰτων zwany, również przecie mężczyzna, brat obydwóch, za ziemskiego boga uchodzi, dzierżącego górną część ziemi, a mającego za małżonkę Prozerpinę — w niższej części ziemi. Jakim więc sposobem usiłuje bogów zaliczyć do nieba, a boginie do ziemi? Jakąż powagę może mieć taka rozprawa? Co w niej trwałego? Co zdrowego? Co określonego? Owa Ziemia (Tellus) jest początkiem bogiń, jest to mianowicie Macierz Wielka, u której boku słychać szaleńczy rozgwar rozpusty, uprawianej przez wszetecznych kapłanów i rzezańców, kaleczących się i miotających się wśród szału.
               Koniec końcem, jakaż to jest ta głowa bogów, którą ma być Janus, a głowa bogiń Ziemia? Tam błąd sprawił, że nie jedną ma głowę (Janus), a tutaj szaleństwo, że nie ma (Macierz) zdrowej głowy. Po cóż to daremnie silą się, by naciągać te bóstwa do świata? A gdyby im się to i udało, to i tak nikt pobożny nie czci świata za Boga prawdziwego; ale, niestety, to im się nie udaje, jak nam oczywistość dowodzi. Niechże więc sobie te bóstwa odnoszą raczej do ludzi zmarłych i do szatanów przewrotnych, a niejasności żadnej nie pozostanie.

czytaj dalej >>> XXIX. Wszystko, co fizjologowie odnieśli do świata i jego części, powinno się było odnieść do jedynego prawdziwego Boga. - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

poniedziałek, 15 czerwca 2015

XXVI. O plugawych obrzędach religijnych ku czci Wielkiej Macierzy. - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

         Nic też Warro nie chciał napisać, i nie przypominam sobie, bym gdziekolwiek (u niego) czytał o sodomczykach, poświęconych wbrew wszelkiej skromności i mężczyzn i kobiet tejże Wielkiej Macierzy, którzy nie tak dawno temu po ulicach i przedmieściach Kartaginy włócząc się, o wilgotnych włosach i wybielonej twarzy, z obwisłemi rękoma i o niewieścich ruchach nawet od przekupniów wyciągali środki do utrzymania haniebnego swego życia. Ustały wykłady uczone o tem, zawstydził się rozum zdrowy, zamilkła mowa. Wszystkich bogów-dzieci przewyższyła Macierzy Wielkiej wielkość, nie wielkość mocy bożej, lecz wielkość zbrodni. Tego potwora nie można porównywać nawet z potwornością Janusa. Jego brzydota była tylko w posągach jego, Macierzy zaś ohydne okrucieństwo okazało się w obrzędach. Tamten miał dodane części ciała w kamieniu, ta — zniszczone w ludziach żyjących. Nawet porubstwa samego Jowisza nie przewyższają tej sromoty. Jowisz, oprócz łajdactw z kobietami, jednym Ganimedem zbezcześcił niebiosa; Macierz tylu oddanymi sobie i publicznymi sodomczykami ziemię skaziła i niebu wyrządziła zniewagę. — Może tylko Saturna moglibyśmy zestawić lub nad nią postawić pod względem tego szkaradnego okrucieństwa, bo ten miał ojca własnego wytrzebić; jednakże w uroczystościach Saturna ludzie mogli być zabijani przez innych, nie kaleczeni przez siebie samych. Saturn, jak poetyckie podanie głosi, pożerał swe dzieci, a fizycy tłumaczą to, jak im się podoba; a, jak historja twierdzi, dzieci swe zabijał; składanie mu na całopalenie dzieci, jak to czynili Fenicjanie, u Rzymian się nie przyjęło. A ta Wielka bogów Macierz nawet do rzymskich świątyń wprowadziła rzezańców i ten okrutny zwyczaj zachowała; wierzono bowiem, że wspiera ona siły Rzymian przez niszczenie męskich jąder. Czemże wobec tej zbrodni są złodziejstwa Merkurego, lubieżności Wenery, poróbstwa i sprośności innych bogów, które byśmy wykazali z ksiąg, gdyby ich codziennie nie głoszono w pieśniach i tańcach teatralnych. Ale to wszystko niczem jest wobec zbrodni takiej, której rozmiary zastosowane są jedynie do Macierzy Wielkiej. Szczególniejsza rzecz, iż powiadają, że te zbrodnie przez poetów zmyślone zostały: niby to poeci i to zmyślili, że one są miłe i pożądane bogom. Że się je opiewa i opisuje — jest to bezczelność i rozwiązłość poetów; ale, że się je włączyło do obrzędów religijnych i do czci bogów, za rozkazem i wedle wymagania tychże bóstw, to czem to jest, jak nie zbrodnią bogów? A raczej jest to wyznawaniem szatanów i zwodzeniem nieszczęsnych ludzi. Ale tymczasem tego, iż Macierz bogów dostąpiła czci przez poświęcenie się jej rzezańców, — nie wymyślili poeci; woleli oburzać się na to, niż to opiewać. Tymże to bogom wybranym poświęca się ktoś na to, by po śmierci mieć żywot błogosławiony, jeśli się im poświęcając za życia, żyć uczciwie nie może, oddawszy się tak wstrętnym zabobonom i demonom nieczystym? Ale to wszystko, powiada, dotyczy się świata. Ejże! czy nie raczej brudów świata? Bo i cóż się może do świata nie odnosić, co dowodnie jest już we świecie? Ale my szukamy ducha, coby opierając się na religji prawdziwej nie czcił świata, jako swego boga, lecz świat jako dzieło Boże i dla Boga uznawał za dobry i aby się z brudów światowych wyzwoliwszy, czystym doszedł do Boga, który świat stworzył.

czytaj dalej >>> XXVII. O wymysłach fizjologów, którzy ani prawdziwej Bos kości nie czczą, ani cześć przez nich okazywana nie jest taka, jaka się prawdziwemu Bóstwu należy. - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

poniedziałek, 1 czerwca 2015

XXIV. O różnych nazwach ziemi i o ich znaczeniu; nazwy te, chociażby oznaczały wiele rzeczy, nie powinne były potwierdzać zdania o wielu bóstwach.- Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

                 Jedna ziemia powinna była przeto mieć cztery nazwiska, stosownie do owej czworakiej siły, a nie czynić z siebie czterech bóstw; tak samo, jak jeden jest Jowisz o licznych nazwiskach i jedna Juno o licznych nazwiskach, a każdemu z tych nazwisk jest ponoć oznaczona odmienna siła, należąca do tego samego bóstwa; a nie, żeby wiele nazwisk miało tworzyć wielu bogów. Aleć oto tak samo, jak nawet najniżej upadłe kobiety brzydzą się niekiedy same, że się całym tłumom na rozpustę oddawały, i wstydzą się tego, — tak i dusza upadła i nieczystym duchom na rozpustę wystawiona, choć z wielkiem upodobaniem mnoży sobie bogów, by się im na pohańbienie oddawać, niekiedy się wszakże na to wzdrygała. Sam właśnie Warro, jakoby się zawstydziwszy tej tłuszczy bogów, powiada, że ziemia jest jedną boginią. „Onę też — powiada — nazywają Wielką Macierzą; trzymany przez nią kolisty bęben oznacza, że jest ona okręgiem świata; wieże na jej głowie oznaczają miasta; że przedstawiana bywa jako siedząca, — to znaczy, że gdy wszystko się wokół niej obraca, ona bez ruchu pozostaje; że jej do obsługi przeznaczono Gallów rzezańców, — oznacza, iż potrzebujący nasienia ku ziemi się zwracać winni, gdyż w niej wszystko znaleźć można. Że ci jej kapłani rzucają się wobec niej na wszystkie strony, — przypomina obowiązek, iż ci, co ziemię uprawiają, nie powinni siedzieć, gdyż zawsze mają w niej coś do roboty. Dźwięki cymbałów, rzucanie żelastwa, szczęk jego, klaskanie w dłonie oznaczają ten rozgwar, który bywa podczas prac rolniczych; a brząkanie miedzią dlatego się czyni, że starożytni uprawiali ziemię miedzianemi narzędziami, zanim wynaleziono żelazo. Umieszczają przy niej lwa — powiada — nie na łańcuchu i oswojonego — dla okazania, że niema żadnego gatunku zwierząt, tak nieprzyjaznego ziemi i tak straszliwie dzikiego, którego by nie dało się ujarzmić i oswoić. Poczem dodaje, że ponieważ Ziemię-matkę wielu imionami i nazwiskami obdarzano, stąd bardzo wielu jest bogów domniemanych. „Ziemię — powiada — mają za Siłę (Ops), bo się wysiłkiem ulepsza; za Macierz, bo mnóstwo rzeczy rodzi; za Wielką, bo pokarm rodzi; za Prozerpinę (Ciągnącą się), bo z niej owoce wyciągają; za Westę (Odzianą), bo się zielenią odziewa. Tak to inne boginie — powiada — nie bez słuszności do tej odnoszą. Jeśli zatem jest jedna bogini — która, zresztą, naprawdę wcale nie istnieje — to czemuż jednocześnie do wielu się uciekać? Te liczne moce boże do jednej niechże należą, nie tyle więc boginie, ile nazwy mnogie niechby były. Ale powaga przodków błądzących przygniata i samemuż Warronowi, gdy już wypowiedział powyższe swoje uwagi, strachu napędza. Zaraz więc dodaje: „Mniemanie przodków o tych boginiach, że są liczne, nie sprzeciwia się temu, cośmy powiedzieli." Jakimże to sposobem nie sprzeciwia się, skoro przecież zupełnie co innego jest powiedzieć, że jedna bogini ma wiele imion, a co innego, że jest wiele bogiń. „Wszakże — powiada — może się zdarzyć, że ta sama rzecz i jest jedna i w niej jest wiele jakichś rzeczy.“ Zgadzam się na to, że w jednym człowieku jest wiele rzeczy, ale czyż dlatego i wielu ludzi jest w jednym człowieku? Tak samo w jednej bogini jest wiele rzeczy, czy przeto i wiele bogiń jest? Zresztą, niech sobie tam dzielą i łączą, mnożą, rozplątują i zaplątują, jak im się podoba.
poniedziałek, 18 maja 2015

XIX. Jak się wykłada powód czci Saturna? - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

                Pisze Warro, że „Saturn, jak powiadają, zwykł był pożerać to, co się przezeń spłodzone narodziło, aby nasienie wróciło tam, skąd powstało. A to, że mu podłożona była zamiast Jowisza bryła ziemi do pożarcia, oznacza, że ludzkiemi rękami zasypywano pierwotnie kiełkujące zasiewy, zanim wynaleziono dobrodziejstwo orania.“ Saturn przeto powinienby był być uważany za ziemię właśnie, nie za nasienie, bo ziemia mianowicie pożera niejako to, co zrodziła, gdyż z niej zrodzone nasiona znów powracają do jej łona, by je zatrzymała w sobie. A że zamiast Jowisza miał dostać (na pożarcie) ziemię, to cóż ma do tego okoliczność, iż przez ludzkie ręce ziemią się ziarno przykrywało? Czyż dlatego to ziarno nie jest pożarte, jak inne ziarna, że jest ziemią okryte? Boć tak to jest powiedziane, jakgdy by kto ziarno wziąwszy, na jego miejsce dał ziemię, podobnie jak Saturnowi miała być dana ziemia zamiast Jowisza; czyż to nie raczej ziemia, pokrywając ziarno, sprawiła, że ziarno tem więcej jest na pożarcie skazane? Zresztą podług tego tłumaczenia Jowisz jest nasieniem, nie zaś przyczyną nasienia, jak się niedawno przedtem mówiło. Ale cóż poradzą tu ludzie, którzy tłumacząc rzeczy głupie, nic o nich mądrego do powiedzenia nie mają? „Sierp ma Saturn — powiada Warro — dla oznaczenia rolnictwa." Toż przecie za jego panowania nie było jeszcze rolnictwa i, jak sam Warro te bajeczki tłumaczy, Saturn dlatego należy do najdawniejszych czasów, że wtedy to ludzie pierwotni spożywali te nasiona, które sama ziemia rodziła. A może już postradawszy berło, chwycił za sierp, by po dawniejszych próżniackich swych rządach królewskich stać się za panowania syna pracowitym robotnikiem? Mówi później, że dlatego niektóre narody zwykły składać na ofiarę Saturnowi chłopców, jak n. p. Fenicjanie, a niektóre nawet dorosłych mężczyzn, jak Gallowie, że z pośród wszystkich nasion najlepszy jest rodzaj ludzki. Czyż potrzeba jeszcze wiele mówić o tym okrutnym zabobonie? Zwróćmy raczej na to uwagę i pamiętajmy o tem, że to nie wykłady o Bogu prawdziwym, nie o żywej, bezcielesnej i niezmiennej naturze, od której oczekiwać mamy życia na wieki szczczęśliwego, lecz zakres ich sięga rzeczy cielesnych, doczesnych, zmiennych i śmiertelnych. Mówi dalej Warro: „Że Saturn, podług bajecznych powieści, ojca swego, boga Niebo (Caelum), rzezańcem uczynił, — oznacza to, iż nasienie boże pozostaje u Saturna, nie u boga Nieba.“ To, widocznie, dlatego, o ile wyrozumieć można, że w niebie nic się z nasienia nie rodzi. Ale oto, skoro Saturn jest synem nieba, to jest i Jowisza synem. Boć przecież bez końca o tem prawią i z takim naciskiem, że Jowisz jest niebem. Tak to rzeczy, co nie od prawdy pochodzą, najczęściej same siebie, bez niczyjego przyczynienia się, zbijają. Mówi też, że się Saturn Chronos nazywa, co jako grecki wyraz oznacza przeciąg czasu, bez którego nasienie nie może się stać plenne. Te i wiele jeszcze innych rzeczy o Saturnie opowiadają, a wszystko się dotyczy nasienia. Niechże by już Saturn z tą wielką władzą swoją choć do spraw nasiennych wystarczył, ale po cóż tu jeszcze do tej dziedziny inni potrzebni bogowie, zwłaszcza Liber i Libera, czyli Ceres? A o nich znowu tyle Warro prawi rzeczy, do nasienia się odnoszących, jak gdyby nic nie był o Saturnie powiedział.

czytaj dalej >>> XX. O obrzędach Cerery E I e u z y ń s k i e j - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

XVIII. Jaka jest prawdopodobna przyczyna, z której wybujały błędy pogaństwa? - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

                     Prawdopodobnie źródło czci tych bogów tam jest wskazane, gdzie się o nich utrzymuje, że to byli ludzie i że ci, co przez pochlebstwo bogami ich zwali, czy to dla czyjegoś wielkiego rozumu, cnót, wielkich czynów, czy dla jakichś zdarzeń, ustanowili dla każdego z nich obrzędy, i ofiary, i uroczystości, a te wpełzając powoli w dusze ludzi, do demonów zbliżonych a żądnych igrzysk i zabaw, rozpowszechniły się szeroko po świecie, ozdabiane baśniami poetów i zalecane przez djabelskie pokusy. Łatwiej przecież to się zdarzyć mogło, że młodzieniec niegodziwy, lub w obawie będący, żeby go zły ojciec życia nie pozbawił, a żądny panowania, wygnał ojca z królestwa, aniżeli to, co Warro tłumaczy, że dlatego ojciec Saturn pokonany został przez syna Jowisza, że pierwszą jest przyczyna, której patronem jest Jowisz, niż nasienie, którego bogiem jest Saturn. Bo jeśliby tak było, nigdy by Saturn nie był pierwszym i nie byłby ojcem Jowiszowym. Wszakże przyczyna zawsze poprzedza nasienie, a nie rodzi się nigdy z nasienia. Ale cóż, kiedy nawet ludzie najwybitniejszego umysłu, gdy wysilają się na to, aby najnędzniejsze bajki, albo czyny ludzkie uczcić naukowem ich wytłumaczeniem, w takie wpadają powikłania, iż skłaniają nas do ubolewania nad ich własnym nierozumem?!

czytaj dalej >>> XIX. Jak się wykłada powód czci Saturna? - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

czwartek, 14 maja 2015

XVII. Nawet sam Warro niezgodne ze sobą zdania o bogach wygłosił.- Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

                 Podobnie jak powyższe, które tu dla przykładu wymieniłem, tak samo i inne nie rozwiązują sprawy, lecz ją raczej wikłają. W miarę tego, jak się komu fałszywie zagrać podobało, tak też tańczono, raz tak raz inaczej, tak, iż sam Warro wolał raczej o wszystkich tych rzeczach wątpić, niż cokolwiek pewnego twierdzić. Skończywszy oto pierwszą z pomiędzy trzech ostatnich ksiąg swoich, księgę o bogach pewnych, a rozpoczynając mówić w drugiej księdze o bogach niepewnych, tak pisze: „Jeśli w tej książeczce umieszczę wątpliwe różne zdania o bogach, nikt mi przygany o to nie powinien czynić. Kto pomyśli, że należało mi i że mogłem swój sąd o tych mniemaniach wydać, to gdy je wysłucha, sam tak zrobi, jak ja. Ja raczej skłonny jestem wątpić w to, o czem w pierwszej księdze mówiłem, aniżeli to, co w niniejszej księdze przepiszę, ułożyć w jakąś porządną całość." Tak więc Warro nie tylko tę księgę o bogach niepewnych, lecz też i tamtą o bogach pewnych, niepewną uczynił. W trzeciej znów księdze o bogach wybranych, skończywszy przedmowę, w której z zakresu teologji naturalnej przytoczył to, co uważał w przedmowie za potrzebne, i mając mówić o bajkach i fałszywych bredniach tej teologji urzędowej, gdy go do nich nie tylko nie pociągała przekonywająca siła prawdy, lecz też krępowała mu wolny sąd powaga przodków, tak mówi: „O bogach publicznych ludu rzymskiego, którym pobudowano świątynie i różnemi godłami te bogi zdobiono, w księdze tej pisać nie będę, lecz podobnie jak Ksenofanes o Kolofonach pisze, tak i ja powiem to, co mi się zdawać będzie, nie zaś to, co miałbym z pewnością twierdzić. Ludzka jest rzecz przypuszczać, boska — wiedzieć.“ Z pewnem więc rozdrażnieniem obiecuje opowiadać o rzeczach nieuchwyconych przez się i w które nie najmocniej wierzy, o rzeczach przypuszczalnych i wątpliwych, ponieważ ma mianowicie mówić o tem, co ludzie wytworzyli. Nie mógł przecież z taką pewnością, z jaką wiedział, że jest świat, że jest niebo i ziemia, że niebo gwiazdami usiane, a ziemia z nasion rodzi i inne tego rodzaju rzeczy, albo — jak wierzył z głębokiem przekonaniem, że cały ten świata ogrom i przyroda cała jest pod panowaniem i rządem siły jakiejś niewidzialnej, a przepotężnej; z taką więc pewnością nie mógł twierdzić przecież o Janusie, że jest światem, albo nie mógł o Saturnie zrozumieć, jakim sposobem jest ojcem Jowisza, a stał się tegoż Jowisza panującego poddanym, no, i o innych tego rodzaju sprawach.

czytaj dalej >>> XVIII. Jaka jest prawdopodobna przyczyna, z której wybujały błędy pogaństwa? - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

poniedziałek, 11 maja 2015

XVI. O Apollinie i Dianie i innych celniejszych bogach, których uważano za części wszechświata. - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

                 Apollina, choć uważano za wieszczka i lekarza, lecz, aby go w jakiejś części wszechświata umieścić, uczyniono go jeszcze słońcem, a siostrę jego rodzoną, Dianę, dla takiegoż powodu — księżycem i patronką dróg (stąd za dziewicę ją uważają, jako że na drodze nic się nie urodzi); dlatego też oboje mają strzały, bo i te dwa światła niebieskie rozciągają promienie swoje z nieba aż do ziemi. Wulkana chcą mieć za ogień świata, Neptuna — za wody świata, Disa-ojca, czyli Orkusa — za podziemną, najniższą część świata. Liberowi i Cererze dają przełożeństwo nad nasionami; już to tak, że jemu nad męskiemi, jej nad żeńskiemi, już też jemu nad płynnością nasion, jej nad suchością. I to wszystko, oczywiście, odnosi się do świata, to jest do Jowisza, który wszak dlatego nazwany został „praojciec i rodzicielka," że wszystkie nasiona z siebie wydawał i do siebie przyjmował. A jednocześnie Macierz Wielką za Cererę chcą uważać, która niczem innem nie jest, jeno ziemią, a o ziemi znów mówią, że jest Junoną, i przeto przypisują jej wtóre przyczyny rzeczy; a jednocześnie o Jowiszu powiedziano, że jest „praojciec i rodzicielka bogów," ponieważ podług nich cały świat jest Jowiszem. O Minerwie znów orzekli, że ponieważ ją uczynili przełożoną nad kunsztami ludzkiemi, a nie znaleźli choćby gwiazdy, gdzieby ją umieścić, jest przeto ona albo najwyższem przestworzem niebieskiem, albo księżycem. A i Westę za największą z bogiń uważali dlatego, że ona jest ziemią, chociaż mniemali, że i ogień świata ma być jej poświęcony, ogień łagodniejszy, służący do codziennego użytku ludzi, nie ten gwałtowny ogień, co do Wulkana należy. W ten sposób wszystkie celniejsze bóstwa uważają za ten tu wszechświat; niektóre z nich za cały wszechświat, niektóre za części jego; n. p. Jowisza za wszechświat, a za części wszechświata: Genjusza, Macierz Wielką, Słońce i Księżyc, albo raczej Apollina i Dianę. Niekiedy też jeden bóg jest u nich wielu rzeczami, niekiedy znów jedna rzecz jest wielu bogami. Oto jeden bóg jest wielu rzeczami, n. p. sam Jowisz: i cały wszechświat — to Jowisz, i samo niebo oddzielnie — Jowisz, i sama gwiazda oddzielnie — Jowisz. Tak wierzą i tak powiadają. Podobnież Juno — pani wtórych przyczyn, Juno — powietrze, Juno — ziemia, a gdyby jeszcze przewzięła była Wenerę, to i Juno — gwiazda. Tak samo Minerwa — najwyższa przestrzeń niebieska i Minerwa — również księżyc, który jest, podobno, na najniższym brzegu przestrzeni niebieskiej. A znów tą samą rzeczą jest kilku bogów w taki sposób: Janus jest światem i Jowisz jest światem; Juno jest ziemią i Macierz Wielka ziemią i Cerera ziemią.

czytaj dalej >>> XVII. Nawet sam Warro niezgodne ze sobą zdania o bogach wygłosił.- Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

sobota, 9 maja 2015

XV. O niektórych gwiazdach, którym poganie dali miano swych bogów. - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

              A nuż gwiazdy owe są tymi bogami, których imiona im dano? Nazywają przecież pewną gwiazdę Merkurym, inną znów Marsem. Jest też tam i owa, którą Jowiszem zowią, a wszakże światem ich wszystkich jest Jowisz; jest taka, którą Saturnem nazywają, a oprócz tego dają Saturnowi nie byle jakie mienie, bo wszystkie nasiona. Jest też tam i owa najpiękniejsza, Wenerą przez nich zwana, ale i księżyc również za Wenerę chcą uważać, a i o ową najjaśniejszą gwiazdę, niby o złote jabłko, Juno i Wenus spór wiodą. Bo niektórzy Twierdzą, że Jutrzenka do Wenery, inni — że do Junony należy; ale zazwyczaj Wenus zwycięża: znacznie liczniejsi są ci, co tę gwiazdę Wenerze przypisują tak, że ledwie ktoś tam się znajdzie, co byłby innego zdania. Któż by się nie śmiał z tego, że gdy Jowisza królem wszystkiego nazywają, jego gwiazdę zwycięża gwiazda Wenery tak wielką pięknością swoją? Toż przecie wypadałoby, żeby jego gwiazda o tyle była jaśniejsza, o ile Jowisz jest potężniejszy. Odpowiadają, że dlatego tak się wydaje, iż owa gwiazda, co ją za ciemniejszą uważamy, wyżej jest i znacznie więcej odległa od ziemi. Ależ jeśli wyższa godność na wyższe miejsce zasługuje, czemuż Saturn jeszcze jest wyżej na niebie od Jowisza? Czyż próżna bajeczka, która Jowisza królem uczyniła, nie mogła sięgnąć aż do świateł niebieskich, i przeto Saturnowi, czego nie dokonał w królestwie swojem nawet na Kapitolu, dane było osiągnąć przynajmniej na niebie? A czemuż to Janus żadnej gwiazdy nie dostał? Jeśli dlatego, że jest światem i wszystkie w nim się mieszczą, toć światem jest i Jowisz, a jednak ma. Czy może tak sobie wytargował Janus, żeby zamiast jednej gwiazdy, której on nie ma na niebie, miał tyle twarzy na ziemi? Dalej, jeśli z powodu samych tych gwiazd uważają Merkurego i Marsa za części wszechświata, aby ich mogli mieć za bogów, boć, zaiste, ani mowa, ani wojna nie są częściami świata, lecz czynami ludzkiemi, to dlaczegóż Baranowi, i Bykowi, i Rakowi, i Niedźwiadkowi i innym tym rzeczom, co oznaczają znaki niebieskie i nie z pojedynczych gwiazd się składają, lecz każda z nich z wielu gwiazd jest złożona i podobno wyżej od tamtych są umieszczone w najwyższych przestworach niebios, gdzie najstalszy ruch nadaje gwiazdom nieomylne drogi, — dlaczegóż im nie uczynili żadnych ołtarzy, żadnych obrzędów i ofiar, żadnych świątyń i dlaczego nie włączono ich między bogi, nie mówię już te celniejsze (wybrane), ale też choćby nawet między ową niby hołotę boską?

czytaj dalej >>> XVI. O Apollinie i Dianie i innych celniejszych bogach, których uważano za części wszechświata. - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

środa, 6 maja 2015

XIII. Gdy się rozważy, kto jest Saturn, a kto jest Ge- njusz, okaże się, że jeden i drugi jest Jowiszem. - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

         Po cóż tam wreszcie o tym Jowiszu wiele mówić, kiedyż pono w nim się mieszczą wszystkie bogi, tak dalece, że mniemanie, iż bogów jest wielu, okaże się bez wartości; bo on sam jeden jest każdym bogiem, jeśli się pod uwagę weźmie bądź różne jego części, czyli różne jego władze, bądź to, że moc jego duszy, która jakoby we wszech rzeczach jest rozlana, stosownie do różnych części tego ogromu, składających ten świat widzialny, i stosownie do wielorakich działów rządzenia przyrodą, — ta moc jego duszy otrzymała imiona niby różnych bogów. Bo któż to n. p. jest Saturn? „Jest to — odpowiada Warro — jeden z najprzedniejszych bogów, który posiada władzę nad wszelkiemi posiewami (sationes)." Czyż wykład owych wierszy Walerjusza Sorana nie powiada nam, że Jowisz jest światem i że on wszystkie nasiona wydaje z siebie i do siebie przyjmuje? A więc Jowisz jest tym co posiada władzę nad wszelkiemi posiewami. A któż jest Genjusz? „Jest to bóg — odpowiada tenże — przełożony i moc mający nad wszelkiemi rzeczami, mającemi się rodzić." Kogóż to innego uważają, że tę moc posiada, jeśli nie świat, o którym powiedziano: „Jowisz praojciec i rodzicielka?" A gdy w innem miejscu nazywa Warro genjuszem rozumną duszę każdego i mówi, że przeto każdy człowiek ma swojego genjusza, a taką duszą świata jest Bóg, to dochodzi autor do tego, że ducha świata uważać się powinno za powszechnego genjusza. A tego właśnie ducha świata nazywamy Jowiszem. Bo jeśliby każdy genjusz był bogiem, a każdego męża duch genjuszem, to wypadnie, że duch każdego męża jest bogiem; a że sama niedorzeczność takiego wyniku zmusza samychże pogan, by go odrzucić, nic im innego nie pozostaje, jeno, żeby za boga Genjusza uznać wyłącznie i jedynie tego, którego uznają za ducha świata, a więc Jowisza.

czytaj dalej >>> XIV. O obowiązkach Merkurego i Marsa. - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII