Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Państwo-Boże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Państwo-Boże. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 16 czerwca 2015

XXVII. O wymysłach fizjologów, którzy ani prawdziwej Boskości nie czczą, ani cześć przez nich okazywana nie jest taka, jaka się prawdziwemu Bóstwu należy. - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

             Widzimy, iż te wybrane bóstwa więcej dały się poznać od innych bogów, nie o tyle jednak, by się jakieś ich zasługi ujawniły, lecz — że nie ukryły się ich haniebne czyny. Stąd jest bardzo prawdopodobne, że byli to ludzie, jak nam to nie tylko poetyckie, lecz i historyczne pisma przekazały. Albowiem o tem, co mówi Wergili:
„Z nadpowietrznego Olimpu najpierwszy Saturn przybywa,
Wygnaniec, tron utraciwszy, przed mieczem Jowisza się skrywa,“

i o następstwach wynikłych z tego, całą opowieść wykłada Euhemerus, — którą przełożył na mowę łacińską Ennius; ponieważ już bardzo wiele rzeczy z tej opowieści umieścili ci, co przeciwko tego rodzaju błędom przed nami pisali, już to po grecku, już po łacinie, uważałem przeto, że nie potrzebuję się dłużej zatrzymywać nad tym przedmiotem.
              Gdy się zastanawiam nad samemi fizjologjami, za pomocą których uczeni i zdolni ludzie usiłują te ludzkie rzeczy obrócić na rzeczy niebieskie, nie dostrzegam nic innego, tylko że one mogą się odnosić Jedynie do dzieł doczesnych i ziemskich i do natury cielesnej; albo, choćby do niewidzialnej, jednak zmiennej; a to wszystko przecież w żaden sposób Bogiem prawdziwym nie jest. Gdyby to chociaż te ich różne znaczenia miały powagę godną religji, to jakkolwiekby zasługiwało to na ubolewanie, że i tak te rzeczy nie oznaczają i nie okazują prawdziwego Boga, aleby to było jeszcze do zniesienia, że choć takie brzydactwa i bezeceństwa nie dzieją się i nie są wymagane. Ale tutaj, ponieważ zamiast Boga prawdziwego, w którym gdy dusza zamieszka, jedynie szczęśliwą się staje, niegodna jest rzecz czcić ciało lub duszę, o ileż więcej nie godzi się te rzeczy tak czcić w dodatku, że z tej czci ani ciało, ani dusza nie zyskują ani na zdrowiu ani na godności człowieczej! Z tego powodu, jeżeli przez świątynię, kapłana lub ofiarę, czyli rzeczy należne prawdziwemu Bogu, cześć się oddaje jakiemuś żywiołowi świata, albo stworzonemu jakiemuś duchowi, choćby nawet nie był nieczysty i zły, to nie jest taka cześć dlatego zła, iżby miały być złe te rzeczy, które do czci służą, lecz — że one są takie, jakiemi uczczon być powinien tylko ów Jedyny, któremu się taka cześć i taka służba należy. Ale, jeżeli ktoś twierdzi, że przez błazeńskie lub potworne posągi, przez zabijanie ludzi na ofiarę, przez wieńczenie wstydliwych części ludzkiego ciała, przez nagrody za poróbstwa, przez rzezanie członków, wycinanie jąder, przez poświęcanie się sodomczyków, przez uroczystości polegające na nieczystych i wszetecznych zabawach oddaje cześć jedynemu prawdziwemu Bogu, stworzycielowi wszelkiej duszy i ciała, taki nie przeto grzeszy, żeby ten, którego czci, nie był godzien czci, lecz dlatego grzeszy, że tego, co jest godzien czci, nie tak czci, jak go się czcić powinno. A jeśli znów przez owe sposoby, to jest szkaradne i zbrodnicze nie już prawdziwego Boga czci, sprawcę duszy i ciała, lecz stworzenie, choćby i nie występne, czy to będzie dusza, czy ciało, czy dusza razem z ciałem, ten podwójnie przed Bogiem grzeszy: raz, że zamiast Boga, czci to, co nie jest Bogiem, a powtóre — że takiemi sposobami czci, któremi ani Bóg, ani nie-bóg czczony być nie powinien. W jaki sposób poganie cześć boską oddawali, to jest, jak bezwstydnie i występnie, to właśnie o tem w tej chwili mówimy, ale co oni, albo kogo przez to czcili, — to byłoby niejasne, gdyby ich własna historja nie świadczyła, że ofiarowano te właśnie rzeczy, tak wedle ich własnego zdania brudne i wstrętne, ze strachu, gdyż bóstwa gwałtownie tego się domagały. Z tego więc wynika, że odrzuciwszy wszelkie (ich) nieszczere zawracanie głowy, z całą pewnością twierdzić możemy, iż czcili oni demonów przewrotnych i duchów nieczystych, zwabionych przez całą ową teologję państwową, by te duchy nieczyste pobyt sobie urządzały w błazeńskich posągach, a przez nie opętywały też głupie serca ludzkie.

czytaj dalej >>> XXVIII. Warronowa nauka o bogach nie zgadza się sama ze sobą we wszystkich swoich częściach. - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

poniedziałek, 15 czerwca 2015

XXVI. O plugawych obrzędach religijnych ku czci Wielkiej Macierzy. - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

         Nic też Warro nie chciał napisać, i nie przypominam sobie, bym gdziekolwiek (u niego) czytał o sodomczykach, poświęconych wbrew wszelkiej skromności i mężczyzn i kobiet tejże Wielkiej Macierzy, którzy nie tak dawno temu po ulicach i przedmieściach Kartaginy włócząc się, o wilgotnych włosach i wybielonej twarzy, z obwisłemi rękoma i o niewieścich ruchach nawet od przekupniów wyciągali środki do utrzymania haniebnego swego życia. Ustały wykłady uczone o tem, zawstydził się rozum zdrowy, zamilkła mowa. Wszystkich bogów-dzieci przewyższyła Macierzy Wielkiej wielkość, nie wielkość mocy bożej, lecz wielkość zbrodni. Tego potwora nie można porównywać nawet z potwornością Janusa. Jego brzydota była tylko w posągach jego, Macierzy zaś ohydne okrucieństwo okazało się w obrzędach. Tamten miał dodane części ciała w kamieniu, ta — zniszczone w ludziach żyjących. Nawet porubstwa samego Jowisza nie przewyższają tej sromoty. Jowisz, oprócz łajdactw z kobietami, jednym Ganimedem zbezcześcił niebiosa; Macierz tylu oddanymi sobie i publicznymi sodomczykami ziemię skaziła i niebu wyrządziła zniewagę. — Może tylko Saturna moglibyśmy zestawić lub nad nią postawić pod względem tego szkaradnego okrucieństwa, bo ten miał ojca własnego wytrzebić; jednakże w uroczystościach Saturna ludzie mogli być zabijani przez innych, nie kaleczeni przez siebie samych. Saturn, jak poetyckie podanie głosi, pożerał swe dzieci, a fizycy tłumaczą to, jak im się podoba; a, jak historja twierdzi, dzieci swe zabijał; składanie mu na całopalenie dzieci, jak to czynili Fenicjanie, u Rzymian się nie przyjęło. A ta Wielka bogów Macierz nawet do rzymskich świątyń wprowadziła rzezańców i ten okrutny zwyczaj zachowała; wierzono bowiem, że wspiera ona siły Rzymian przez niszczenie męskich jąder. Czemże wobec tej zbrodni są złodziejstwa Merkurego, lubieżności Wenery, poróbstwa i sprośności innych bogów, które byśmy wykazali z ksiąg, gdyby ich codziennie nie głoszono w pieśniach i tańcach teatralnych. Ale to wszystko niczem jest wobec zbrodni takiej, której rozmiary zastosowane są jedynie do Macierzy Wielkiej. Szczególniejsza rzecz, iż powiadają, że te zbrodnie przez poetów zmyślone zostały: niby to poeci i to zmyślili, że one są miłe i pożądane bogom. Że się je opiewa i opisuje — jest to bezczelność i rozwiązłość poetów; ale, że się je włączyło do obrzędów religijnych i do czci bogów, za rozkazem i wedle wymagania tychże bóstw, to czem to jest, jak nie zbrodnią bogów? A raczej jest to wyznawaniem szatanów i zwodzeniem nieszczęsnych ludzi. Ale tymczasem tego, iż Macierz bogów dostąpiła czci przez poświęcenie się jej rzezańców, — nie wymyślili poeci; woleli oburzać się na to, niż to opiewać. Tymże to bogom wybranym poświęca się ktoś na to, by po śmierci mieć żywot błogosławiony, jeśli się im poświęcając za życia, żyć uczciwie nie może, oddawszy się tak wstrętnym zabobonom i demonom nieczystym? Ale to wszystko, powiada, dotyczy się świata. Ejże! czy nie raczej brudów świata? Bo i cóż się może do świata nie odnosić, co dowodnie jest już we świecie? Ale my szukamy ducha, coby opierając się na religji prawdziwej nie czcił świata, jako swego boga, lecz świat jako dzieło Boże i dla Boga uznawał za dobry i aby się z brudów światowych wyzwoliwszy, czystym doszedł do Boga, który świat stworzył.

czytaj dalej >>> XXVII. O wymysłach fizjologów, którzy ani prawdziwej Bos kości nie czczą, ani cześć przez nich okazywana nie jest taka, jaka się prawdziwemu Bóstwu należy. - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

sobota, 13 czerwca 2015

XXV. Jaki to wykład wymyślili mędrcy greccy o wytrzebieniu Attysa? - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

Bałwan Attys źródło fot. wikipedia
              Ale o owym sławnym Attysie nie wspomina nasz autor i nie daje nam wykładu o Attysie, dla miłości którego kapłan jego trzebieńcem zostaje. Natomiast uczeni Grecy i mędrcy bynajmniej nie pominęli milczeniem tej sprawy tak nietykalnej i tak sławnej. Oto Porfirjusz, znakomity filozof, dowodził, że z powodu wiosennej szaty ziemi, szaty piękniejszej niż w inne pory roku, Attys oznacza kwiaty, a jest wytrzebiony dlatego, że kwiat opada wcześniej niż owoc. Nie samego przeto człowieka, czy też pół-człowieka, zwanego Attysem, lecz jego męskie rzeczy przyrównano do kwiatu. Bo te rzeczy za życia jego opadły. Ba, nie opadły, ani też zerwane zostały, lecz rozszarpane; i po stracie tego kwiatu nie tylko żadnego owocu potem nie było, ale była (zupełna) bezpłodność. A cóż wtedy znaczy sam Attys i to, co mu się po wytrzebieniu zostało? Jakże powiedzą? Co się przezeń oznacza? Do czego się stosuje? Jakiż to wykład z tego wyjdzie? Czyż raczej po daremnych wysiłkach, nic nie wymyśliwszy, nie postarają się znowu przekonać nas, że przypuszczać należy, iż to raczej o człowieku wytrzebionym rozgłoszono i napisano? Słusznie nasz Warro wstręt powziął do tego i nie chciał wcale o tem pisać, choć przecież jako człowiek, tak wysoce uczony, wiedział o tych bzdurach.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

XXIV. O różnych nazwach ziemi i o ich znaczeniu; nazwy te, chociażby oznaczały wiele rzeczy, nie powinne były potwierdzać zdania o wielu bóstwach.- Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

                 Jedna ziemia powinna była przeto mieć cztery nazwiska, stosownie do owej czworakiej siły, a nie czynić z siebie czterech bóstw; tak samo, jak jeden jest Jowisz o licznych nazwiskach i jedna Juno o licznych nazwiskach, a każdemu z tych nazwisk jest ponoć oznaczona odmienna siła, należąca do tego samego bóstwa; a nie, żeby wiele nazwisk miało tworzyć wielu bogów. Aleć oto tak samo, jak nawet najniżej upadłe kobiety brzydzą się niekiedy same, że się całym tłumom na rozpustę oddawały, i wstydzą się tego, — tak i dusza upadła i nieczystym duchom na rozpustę wystawiona, choć z wielkiem upodobaniem mnoży sobie bogów, by się im na pohańbienie oddawać, niekiedy się wszakże na to wzdrygała. Sam właśnie Warro, jakoby się zawstydziwszy tej tłuszczy bogów, powiada, że ziemia jest jedną boginią. „Onę też — powiada — nazywają Wielką Macierzą; trzymany przez nią kolisty bęben oznacza, że jest ona okręgiem świata; wieże na jej głowie oznaczają miasta; że przedstawiana bywa jako siedząca, — to znaczy, że gdy wszystko się wokół niej obraca, ona bez ruchu pozostaje; że jej do obsługi przeznaczono Gallów rzezańców, — oznacza, iż potrzebujący nasienia ku ziemi się zwracać winni, gdyż w niej wszystko znaleźć można. Że ci jej kapłani rzucają się wobec niej na wszystkie strony, — przypomina obowiązek, iż ci, co ziemię uprawiają, nie powinni siedzieć, gdyż zawsze mają w niej coś do roboty. Dźwięki cymbałów, rzucanie żelastwa, szczęk jego, klaskanie w dłonie oznaczają ten rozgwar, który bywa podczas prac rolniczych; a brząkanie miedzią dlatego się czyni, że starożytni uprawiali ziemię miedzianemi narzędziami, zanim wynaleziono żelazo. Umieszczają przy niej lwa — powiada — nie na łańcuchu i oswojonego — dla okazania, że niema żadnego gatunku zwierząt, tak nieprzyjaznego ziemi i tak straszliwie dzikiego, którego by nie dało się ujarzmić i oswoić. Poczem dodaje, że ponieważ Ziemię-matkę wielu imionami i nazwiskami obdarzano, stąd bardzo wielu jest bogów domniemanych. „Ziemię — powiada — mają za Siłę (Ops), bo się wysiłkiem ulepsza; za Macierz, bo mnóstwo rzeczy rodzi; za Wielką, bo pokarm rodzi; za Prozerpinę (Ciągnącą się), bo z niej owoce wyciągają; za Westę (Odzianą), bo się zielenią odziewa. Tak to inne boginie — powiada — nie bez słuszności do tej odnoszą. Jeśli zatem jest jedna bogini — która, zresztą, naprawdę wcale nie istnieje — to czemuż jednocześnie do wielu się uciekać? Te liczne moce boże do jednej niechże należą, nie tyle więc boginie, ile nazwy mnogie niechby były. Ale powaga przodków błądzących przygniata i samemuż Warronowi, gdy już wypowiedział powyższe swoje uwagi, strachu napędza. Zaraz więc dodaje: „Mniemanie przodków o tych boginiach, że są liczne, nie sprzeciwia się temu, cośmy powiedzieli." Jakimże to sposobem nie sprzeciwia się, skoro przecież zupełnie co innego jest powiedzieć, że jedna bogini ma wiele imion, a co innego, że jest wiele bogiń. „Wszakże — powiada — może się zdarzyć, że ta sama rzecz i jest jedna i w niej jest wiele jakichś rzeczy.“ Zgadzam się na to, że w jednym człowieku jest wiele rzeczy, ale czyż dlatego i wielu ludzi jest w jednym człowieku? Tak samo w jednej bogini jest wiele rzeczy, czy przeto i wiele bogiń jest? Zresztą, niech sobie tam dzielą i łączą, mnożą, rozplątują i zaplątują, jak im się podoba.
środa, 20 maja 2015

XX. O obrzędach Cerery E I e u z y ń s k i e j - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

Bałwan urodzajów Cerera (Ceres)
               Pomiędzy obrzędami ku czci Cerery głośne są owe Eleuzyńskie, które u Ateńczyków najznakomitsze były. O nich Warro nie tłumaczy wiele, jeno to tylko, co dotyczy zboża, które Ceres wynalazła, i Prozerpiny, którą straciła, porwaną przez Orkusa. Powiada też, że ona właśnie oznacza plenność nasion. Gdy na czas pewien ustała ta plenność i ziemia płakała nad bezpłodnością swoją, powstało mniemanie, że córkę Cerery, czyli samą płodność, zwaną Prozerpiną od czołgania się po ziemi, porwał był Orkus i przetrzymywał ją w piekle. Tę okoliczność uczczono publiczną żałobą i, gdy urodzaj znowu powrócił, uważano, że Prozerpina została oddana. Stąd powstała radość i to było powodem ustanowienia uroczystości religijnych. Mówi potem, że wiele jeszcze jest podań w misterjach Cerery, odnoszących się wyłącznie do wynalezienia płodów ziemi.

czytaj dalej >>> XXI. O różnych obrzędach ku czci Libera. - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII



poniedziałek, 18 maja 2015

XIX. Jak się wykłada powód czci Saturna? - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

                Pisze Warro, że „Saturn, jak powiadają, zwykł był pożerać to, co się przezeń spłodzone narodziło, aby nasienie wróciło tam, skąd powstało. A to, że mu podłożona była zamiast Jowisza bryła ziemi do pożarcia, oznacza, że ludzkiemi rękami zasypywano pierwotnie kiełkujące zasiewy, zanim wynaleziono dobrodziejstwo orania.“ Saturn przeto powinienby był być uważany za ziemię właśnie, nie za nasienie, bo ziemia mianowicie pożera niejako to, co zrodziła, gdyż z niej zrodzone nasiona znów powracają do jej łona, by je zatrzymała w sobie. A że zamiast Jowisza miał dostać (na pożarcie) ziemię, to cóż ma do tego okoliczność, iż przez ludzkie ręce ziemią się ziarno przykrywało? Czyż dlatego to ziarno nie jest pożarte, jak inne ziarna, że jest ziemią okryte? Boć tak to jest powiedziane, jakgdy by kto ziarno wziąwszy, na jego miejsce dał ziemię, podobnie jak Saturnowi miała być dana ziemia zamiast Jowisza; czyż to nie raczej ziemia, pokrywając ziarno, sprawiła, że ziarno tem więcej jest na pożarcie skazane? Zresztą podług tego tłumaczenia Jowisz jest nasieniem, nie zaś przyczyną nasienia, jak się niedawno przedtem mówiło. Ale cóż poradzą tu ludzie, którzy tłumacząc rzeczy głupie, nic o nich mądrego do powiedzenia nie mają? „Sierp ma Saturn — powiada Warro — dla oznaczenia rolnictwa." Toż przecie za jego panowania nie było jeszcze rolnictwa i, jak sam Warro te bajeczki tłumaczy, Saturn dlatego należy do najdawniejszych czasów, że wtedy to ludzie pierwotni spożywali te nasiona, które sama ziemia rodziła. A może już postradawszy berło, chwycił za sierp, by po dawniejszych próżniackich swych rządach królewskich stać się za panowania syna pracowitym robotnikiem? Mówi później, że dlatego niektóre narody zwykły składać na ofiarę Saturnowi chłopców, jak n. p. Fenicjanie, a niektóre nawet dorosłych mężczyzn, jak Gallowie, że z pośród wszystkich nasion najlepszy jest rodzaj ludzki. Czyż potrzeba jeszcze wiele mówić o tym okrutnym zabobonie? Zwróćmy raczej na to uwagę i pamiętajmy o tem, że to nie wykłady o Bogu prawdziwym, nie o żywej, bezcielesnej i niezmiennej naturze, od której oczekiwać mamy życia na wieki szczczęśliwego, lecz zakres ich sięga rzeczy cielesnych, doczesnych, zmiennych i śmiertelnych. Mówi dalej Warro: „Że Saturn, podług bajecznych powieści, ojca swego, boga Niebo (Caelum), rzezańcem uczynił, — oznacza to, iż nasienie boże pozostaje u Saturna, nie u boga Nieba.“ To, widocznie, dlatego, o ile wyrozumieć można, że w niebie nic się z nasienia nie rodzi. Ale oto, skoro Saturn jest synem nieba, to jest i Jowisza synem. Boć przecież bez końca o tem prawią i z takim naciskiem, że Jowisz jest niebem. Tak to rzeczy, co nie od prawdy pochodzą, najczęściej same siebie, bez niczyjego przyczynienia się, zbijają. Mówi też, że się Saturn Chronos nazywa, co jako grecki wyraz oznacza przeciąg czasu, bez którego nasienie nie może się stać plenne. Te i wiele jeszcze innych rzeczy o Saturnie opowiadają, a wszystko się dotyczy nasienia. Niechże by już Saturn z tą wielką władzą swoją choć do spraw nasiennych wystarczył, ale po cóż tu jeszcze do tej dziedziny inni potrzebni bogowie, zwłaszcza Liber i Libera, czyli Ceres? A o nich znowu tyle Warro prawi rzeczy, do nasienia się odnoszących, jak gdyby nic nie był o Saturnie powiedział.

czytaj dalej >>> XX. O obrzędach Cerery E I e u z y ń s k i e j - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

XVIII. Jaka jest prawdopodobna przyczyna, z której wybujały błędy pogaństwa? - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

                     Prawdopodobnie źródło czci tych bogów tam jest wskazane, gdzie się o nich utrzymuje, że to byli ludzie i że ci, co przez pochlebstwo bogami ich zwali, czy to dla czyjegoś wielkiego rozumu, cnót, wielkich czynów, czy dla jakichś zdarzeń, ustanowili dla każdego z nich obrzędy, i ofiary, i uroczystości, a te wpełzając powoli w dusze ludzi, do demonów zbliżonych a żądnych igrzysk i zabaw, rozpowszechniły się szeroko po świecie, ozdabiane baśniami poetów i zalecane przez djabelskie pokusy. Łatwiej przecież to się zdarzyć mogło, że młodzieniec niegodziwy, lub w obawie będący, żeby go zły ojciec życia nie pozbawił, a żądny panowania, wygnał ojca z królestwa, aniżeli to, co Warro tłumaczy, że dlatego ojciec Saturn pokonany został przez syna Jowisza, że pierwszą jest przyczyna, której patronem jest Jowisz, niż nasienie, którego bogiem jest Saturn. Bo jeśliby tak było, nigdy by Saturn nie był pierwszym i nie byłby ojcem Jowiszowym. Wszakże przyczyna zawsze poprzedza nasienie, a nie rodzi się nigdy z nasienia. Ale cóż, kiedy nawet ludzie najwybitniejszego umysłu, gdy wysilają się na to, aby najnędzniejsze bajki, albo czyny ludzkie uczcić naukowem ich wytłumaczeniem, w takie wpadają powikłania, iż skłaniają nas do ubolewania nad ich własnym nierozumem?!

czytaj dalej >>> XIX. Jak się wykłada powód czci Saturna? - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

czwartek, 14 maja 2015

XVII. Nawet sam Warro niezgodne ze sobą zdania o bogach wygłosił.- Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

                 Podobnie jak powyższe, które tu dla przykładu wymieniłem, tak samo i inne nie rozwiązują sprawy, lecz ją raczej wikłają. W miarę tego, jak się komu fałszywie zagrać podobało, tak też tańczono, raz tak raz inaczej, tak, iż sam Warro wolał raczej o wszystkich tych rzeczach wątpić, niż cokolwiek pewnego twierdzić. Skończywszy oto pierwszą z pomiędzy trzech ostatnich ksiąg swoich, księgę o bogach pewnych, a rozpoczynając mówić w drugiej księdze o bogach niepewnych, tak pisze: „Jeśli w tej książeczce umieszczę wątpliwe różne zdania o bogach, nikt mi przygany o to nie powinien czynić. Kto pomyśli, że należało mi i że mogłem swój sąd o tych mniemaniach wydać, to gdy je wysłucha, sam tak zrobi, jak ja. Ja raczej skłonny jestem wątpić w to, o czem w pierwszej księdze mówiłem, aniżeli to, co w niniejszej księdze przepiszę, ułożyć w jakąś porządną całość." Tak więc Warro nie tylko tę księgę o bogach niepewnych, lecz też i tamtą o bogach pewnych, niepewną uczynił. W trzeciej znów księdze o bogach wybranych, skończywszy przedmowę, w której z zakresu teologji naturalnej przytoczył to, co uważał w przedmowie za potrzebne, i mając mówić o bajkach i fałszywych bredniach tej teologji urzędowej, gdy go do nich nie tylko nie pociągała przekonywająca siła prawdy, lecz też krępowała mu wolny sąd powaga przodków, tak mówi: „O bogach publicznych ludu rzymskiego, którym pobudowano świątynie i różnemi godłami te bogi zdobiono, w księdze tej pisać nie będę, lecz podobnie jak Ksenofanes o Kolofonach pisze, tak i ja powiem to, co mi się zdawać będzie, nie zaś to, co miałbym z pewnością twierdzić. Ludzka jest rzecz przypuszczać, boska — wiedzieć.“ Z pewnem więc rozdrażnieniem obiecuje opowiadać o rzeczach nieuchwyconych przez się i w które nie najmocniej wierzy, o rzeczach przypuszczalnych i wątpliwych, ponieważ ma mianowicie mówić o tem, co ludzie wytworzyli. Nie mógł przecież z taką pewnością, z jaką wiedział, że jest świat, że jest niebo i ziemia, że niebo gwiazdami usiane, a ziemia z nasion rodzi i inne tego rodzaju rzeczy, albo — jak wierzył z głębokiem przekonaniem, że cały ten świata ogrom i przyroda cała jest pod panowaniem i rządem siły jakiejś niewidzialnej, a przepotężnej; z taką więc pewnością nie mógł twierdzić przecież o Janusie, że jest światem, albo nie mógł o Saturnie zrozumieć, jakim sposobem jest ojcem Jowisza, a stał się tegoż Jowisza panującego poddanym, no, i o innych tego rodzaju sprawach.

czytaj dalej >>> XVIII. Jaka jest prawdopodobna przyczyna, z której wybujały błędy pogaństwa? - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

poniedziałek, 11 maja 2015

XVI. O Apollinie i Dianie i innych celniejszych bogach, których uważano za części wszechświata. - Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII

                 Apollina, choć uważano za wieszczka i lekarza, lecz, aby go w jakiejś części wszechświata umieścić, uczyniono go jeszcze słońcem, a siostrę jego rodzoną, Dianę, dla takiegoż powodu — księżycem i patronką dróg (stąd za dziewicę ją uważają, jako że na drodze nic się nie urodzi); dlatego też oboje mają strzały, bo i te dwa światła niebieskie rozciągają promienie swoje z nieba aż do ziemi. Wulkana chcą mieć za ogień świata, Neptuna — za wody świata, Disa-ojca, czyli Orkusa — za podziemną, najniższą część świata. Liberowi i Cererze dają przełożeństwo nad nasionami; już to tak, że jemu nad męskiemi, jej nad żeńskiemi, już też jemu nad płynnością nasion, jej nad suchością. I to wszystko, oczywiście, odnosi się do świata, to jest do Jowisza, który wszak dlatego nazwany został „praojciec i rodzicielka," że wszystkie nasiona z siebie wydawał i do siebie przyjmował. A jednocześnie Macierz Wielką za Cererę chcą uważać, która niczem innem nie jest, jeno ziemią, a o ziemi znów mówią, że jest Junoną, i przeto przypisują jej wtóre przyczyny rzeczy; a jednocześnie o Jowiszu powiedziano, że jest „praojciec i rodzicielka bogów," ponieważ podług nich cały świat jest Jowiszem. O Minerwie znów orzekli, że ponieważ ją uczynili przełożoną nad kunsztami ludzkiemi, a nie znaleźli choćby gwiazdy, gdzieby ją umieścić, jest przeto ona albo najwyższem przestworzem niebieskiem, albo księżycem. A i Westę za największą z bogiń uważali dlatego, że ona jest ziemią, chociaż mniemali, że i ogień świata ma być jej poświęcony, ogień łagodniejszy, służący do codziennego użytku ludzi, nie ten gwałtowny ogień, co do Wulkana należy. W ten sposób wszystkie celniejsze bóstwa uważają za ten tu wszechświat; niektóre z nich za cały wszechświat, niektóre za części jego; n. p. Jowisza za wszechświat, a za części wszechświata: Genjusza, Macierz Wielką, Słońce i Księżyc, albo raczej Apollina i Dianę. Niekiedy też jeden bóg jest u nich wielu rzeczami, niekiedy znów jedna rzecz jest wielu bogami. Oto jeden bóg jest wielu rzeczami, n. p. sam Jowisz: i cały wszechświat — to Jowisz, i samo niebo oddzielnie — Jowisz, i sama gwiazda oddzielnie — Jowisz. Tak wierzą i tak powiadają. Podobnież Juno — pani wtórych przyczyn, Juno — powietrze, Juno — ziemia, a gdyby jeszcze przewzięła była Wenerę, to i Juno — gwiazda. Tak samo Minerwa — najwyższa przestrzeń niebieska i Minerwa — również księżyc, który jest, podobno, na najniższym brzegu przestrzeni niebieskiej. A znów tą samą rzeczą jest kilku bogów w taki sposób: Janus jest światem i Jowisz jest światem; Juno jest ziemią i Macierz Wielka ziemią i Cerera ziemią.

czytaj dalej >>> XVII. Nawet sam Warro niezgodne ze sobą zdania o bogach wygłosił.- Św. Augustyn - Państwo Boże Księga VII