Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Seneka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Seneka. Pokaż wszystkie posty
środa, 1 kwietnia 2015

XI. Co Seneka o Żydach sądził? - Św. Augustyn Państwo Boże Księga VI

                 Oprócz różnych przesądów teologji państwowej zwalcza też Seneka religijne prawa Żydów, a nadewszystko sabaty, uważając za rzecz szkodliwą, że Żydzi świętując każdy siódmy, dzień, siódmą część życia swego tracą na próżnowaniu, i wiele przez to pilnych na razie spraw niezałatwionych marnuje się. O chrześcijanach jednak, już wtedy znienawidzonych przez Żydów, nie śmie wspominać wcale; ani źle, ani dobrze; bądź dlatego, żeby ich nie chwalić wbrew powszechnemu dawnemu uprzedzeniu swoich rodaków, bądź też, — by ich nie ganić wbrew może własnemu przekonaniu. To tedy o Żydach powiedziawszy, tak kończy: „Gdy tymczasem tak dalece rozpowszechnił się ten zwyczaj najwstrętniejszego narodu, że już po wszystkich krajach przyjęty został, — toć zwyciężeni zwycięzcom prawa podyktowali.“ Dziwił się, gdy to mówił, a nie wiedząc, że to było od Boga nakazane, dodał zdanie, dowodzące, co sądził o podstawach żydowskich przepisów religijnych. Bo powiada tak: „Znają oni przyczyny swych przepisów religijnych; ale większa część ludu wykonywa je, nie wiedząc, dlaczego to czyni.“ O tych to religijnych przepisach żydowskich, mianowicie: w jakim celu i o ile Boską powagą ustanowione były, a potem przez lud Boży, któremu tajemnica życia wiekuistego objawiona była, zniesione w stosownym czasie tą samą powagą Boską, — o tem już gdzie indziej mówiliśmy, szczególniej pisząc przeciwko Manichejczykom; a i w tem dziele jeszcze w miejscu odpowiedniejszem powiedzieć mamy.

czytaj dalej >>> XII. Wykrywszy fałszywość bóstw pogańskich, niepodobna wątpić o tem, iż nie mogą one nikomu dać żywota wiecznego, skoro nawet w doczesnem życiu nikomu nic nie pomogą - Św. Augustyn Państwo Boże Księga VI

sobota, 28 marca 2015

X. O niezależnem zdaniu Seneki, który jeszcze ostrzej napada na teologję państwową, niż Warro na bajeczną - Św. Augustyn Państwo Boże Księga VI


Lucius Annaeus Seneca
                Przyznać to trzeba, że niezależności sądu, na której zbywało Warronowi tak, iż nie miał on odwagi wręcz potępić państwowej teologji, zupełnie podobnej do owej bajecznej, tak jak tę właśnie potępił, — tej niezależności sądu, nie całkowicie wprawdzie, ale po części, nie brakło Annejowi Senece, który, jakeśmy to z pewnych odkryli wskazówek, żył i działał za czasów naszych apostołów. Miał tę odwagę, jako pisarz, nie miał jej w życiu. Otóż w księdze napisanej przezeń przeciwko zabobonom daleko obszerniej i mocniej występuje on przeciwko owej państwowej i miejskiej teologji, aniżeli Warro przeciwko teatralnej i bajecznej. Mówiąc o posągach, tak pisze: „Najpospolitszy i martwy materjał czczą jako bogów świętych, nieśmiertelnych, nietykalnych; dają im kształty ludzi, zwierząt i ryb; a niekiedy żeniąc je, dają im ciała męskie i żeńskie; bóstwami je zowią. A gdyby one żyć mogły i tak się nagle zjawiły, za potwory by je poczytano". A potem, nieco dalej, gdy zalecając teologję przyrody, poukładał w porządku zdania różnych filozofów, taką wątpliwość sobie stawia: „W tem miejscu mógłby ktoś powiedzieć tak: Mam-że wierzyć, że niebo i ziemia są to bogowie i że jedni są nad księżycem, a inni pod księżycem? Mam-że się opowiedzieć za Platonem, czy za Perypatetykiem Stratonem, z których jeden uczynił boga bez ciała, a drugi bez duszy?" I odpowiadając na to, mówi: „Cóż ci się wreszcie wyda prawdziwsze: czy brednie Tytusa Tacjusza, czy Romulusa, czy Tuljusza Hostyljusza? Tacjusz Kloacynę boginią uczynił, Romulus — Pika i Tyberyna, Hostyljusz — Pawora (Przestrach) i Pallora (Bladość), najszpetniejsze uczucia ludzkie, z których pierwsze jest poruszeniem zalęknionego umysłu, drugie nie tyle cierpieniem, ile barwą ciała. Czyś gotów mocno wierzyć w te bogi i czy je w niebie umieścisz?" A o obrzędach rytualnych, okrutnych a bezwstydnych razem, z jakąż swobodą pisał! „Ów — powiada — obcina sobie męskie części ciała, inny znów ramiona sobie kraje. Jakże straszliwie lękają się rozgniewanych bogów, żeby ich aż w taki sposób przebłagać mogli? Bogowie tacy nie zasługują na żadną cześć, jeśli takiej czci wymagają. Do takiego stopnia dochodzi szaleństwo pomieszanego, wykolejonego umysłu, żeby sobie bóstwa zjednywać takimi sposobami, na jakie by się nie zdobył najokrutniejszy tyran nawet w bajecznych opowieściach. Tyrani obcinali niekiedy członki ludziom, ale nie zmuszali nikogo, by to sobie ktoś sam robił. Dla zadowolenia królewskiej lubieżności trzebiono ludzi niekiedy; ale nikt sam z rozkazu pańskiego nie pozbawił się męskości swojej. A tu, w świątyniach sami się wyniszczają, ranami swemi i krwią swoją błagają bogów. Kto by poświęcił nieco czasu na przyjrzenie się, co oni tam wyprawiają i co cierpią, ujrzy rzeczy tak przeciwne przyzwoitości, tak niegodne wolnego człowieka, tak chorobliwe, że każdy pewien będzie, iż to są warjaci, nawet jeśliby mniej szaleli, niż szaleją; tak tedy opiekuni zdrowego rozsądku stanowią tłum obłąkańców."